top of page

O alkoholu. FAKTY I MITY. Autodiagnostyka.

Zaktualizowano: 25 wrz 2023


Alkohol wrósł w społeczne zachowania w taki sposób, że trudno jest sobie wyobrazić jego nieobecność. Niewiele osób podejmuje decyzję o abstynencji, nie widząc zagrożenia w uzależnieniu, gdyż kojarzy alkoholizm z patologią społeczną.

Jaka ilość alkoholu nie stanowi zagrożenia i nie świadczy o uzależnieniu? Jak często i ile można pić, bez negatywnego wpływu na jakość życia? I jak ten temat ma się do doświadczeń na ścieżce rozwoju osobistego czy duchowego?


JAK DZIAŁA ALKOHOL

Alkohol towarzyszył ludziom od tysiącleci, jako środek zmieniający świadomość, który pozwalał na chwilę zapominać o troskach i bawić się. Zwyczajowo pito go podczas celebrowania ważnych okazji. Jest to substancja psychoaktywna, która w szybki sposób wyłącza z działania m.in. części mózgu odpowiedzialne za kontrolę, tym samym umożliwiając rozluźnienie się. W świecie pełnym napięć, możliwość natychmiastowego rozluźnienia, dostarcza ulgi. Nic więc dziwnego, że od tysiącleci alkohol służył ludziom jako środek spożywany podczas celebracji różnego rodzaju uroczystości, bo działając natychmiastowo, tonując emocje i zwalniając sztywność kontroli, stwarzał pole do wyzwalania dobrego, świątecznego nastroju. Spożycie już niewielkich ilości umożliwia odczuwanie radości i ulgi od nieprzyjemnych emocji czy odczuć. Działaniem alkoholu jest zawężenie części percepcji mózgu i skuteczne, ale chwilowe, usuwanie wszystkich negatywnych emocji z dolnych poziomów świadomości i przez to również chwilowy, dostęp do energii entuzjazmu i radości, charakterystycznego dla wyższych poziomów świadomości. Alkohol znieczula. To sprawia, że jest wykorzystywany przy wielu okazjach, zarówno ceremonialnie, jak i w celach odcięcia się od bieżących doznań. I to stanowi zagrożenie, pułapkę.


Fakt, że alkohol znieczula, nie oznacza, że usuwa problemy. Wprost przeciwnie, jeśli przed jego przyjęciem odczuwamy jakiegoś rodzaju nieprzyjemne emocje: wstyd, poczucie winy, lęk, apatię - mogą być realne powody tych doznań. Alkohol działa jak mgła, która czasowo przykrywa "bałagan", jaki mamy w umyśle czy w życiu, pozwalając odczuwać przyjemne emocje - radość, entuzjazm, odwagę. Dokładnie tak tłumaczy działanie alkoholu David R. Hawkins, twórca mapy poziomów świadomości (https://youtu.be/ywk03eWasC0?si=plRrg7UfTbGJ4tVp). Kiedy jednak działanie alkoholu mija, świadomość o nierozwiązanych problemach w życiu wewnętrznym lub zewnętrznym wraca, a z nim przytłoczenie. To powoduje, że alkohol jest silnym depresantem, czyli substancją pogarszającą nastrój. Bo, pomimo chwilowej poprawy, po odzyskaniu trzeźwości, psychika ma się gorzej. W porównaniu do błogiej beztroski pod wpływem alkoholu, mierzenie się z życiem po ustaniu działania substancji, może wydawać się trudne. Problem pojawia się, ponieważ niskie stany energetyczne wracają ze wzmożoną mocą, a wspomnienie dobrego samopoczucia podsuwa kolejną myśl o natychmiastowej gratyfikacji, którym łatwo ulec przez ponowne przyjęcie dawki alkoholu. I ta chęć ucieczki od życia, w świat iluzji, jest początkiem schematów uzależnienia.

OBALAMY MITY NA TEMAT SZKODLIWOSCI ALKOHOLU v NARKOTYKÓW

Czy alkohol jest dużo bezpieczniejszy od powszechnie potępianych i nielegalnych narkotyków? Co na ten temat mówi świat nauki? Wg opublikowanych w czasopiśmie Lancet badań zespołu prof. D. Nutt'a, szefa wydziału neuropsychofarmakologii Imperial College London, alkohol, obok heroiny i kokainy, jest wśród najbardziej szkodliwych substancji, a biorąc pod uwagę szkody społeczne, okazuje się bardziej destrukcyjny od narkotyków czy innych zakazanych środków. Niewielka szkodliwość alkoholu w porównaniu do narkotyków jest wiec powszechnym mitem - w rzeczywistości alkohol jest równie groźny, co twarde narkotyki.

Można dywagować, dlaczego wobec tego jest legalny, ale nie taki jest cel tego artykułu. Nie jestem za zakazami, ale raczej za świadomym wyborem tego, co robimy ze swoim życiem.


JAK ROZPOZNAĆ UZALEŻNIENIE

Problem alkoholizmu jest mylnie przez sporą ilość społeczeństwa kojarzony z patologiczną sytuacją całkowitej utraty kontroli nad ilością i częstotliwością przyjmowania substancji, przez alkoholików z czerwonymi twarzami spod budki z piwem lub spod sklepu. W rzeczywistości ten stereotypowy obrazek to końcowka skrajnej drogi uzależnienia, ale mechanizm uzależnienia powstaje znacznie wcześniej. Wtedy, gdy zaczyna się sięgać po substancję w celu poprawy samopoczucia i ukojenia emocji i zaczyna to być nawykowym, ucieczkowym sposobem reagowania na napięcia emocjonalne.

Tym, czy ktoś jest uzależniony, nie będzie świadczyła ani ilość wypijanego alkoholu, ani jego jakość, ani cena, ani okoliczności, ani częstotliwość. Po to, by rozpoznać uzależnienie, wystarczy zadać pytanie "po co?". Jeśli odpowiedzią będzie chęć zrelaksowania się, ukojenia nerwów, uspokojenia - to mowa już o mechanizmie uzależnienia. To tylko sygnał i aż sygnał. By przyjrzeć się sobie, swoim emocjom, myślom, swojemu reagowaniu. Swoim nawykom związanym ze spożywaniem alkoholu.


ĆWICZENIE AUTODIAGNOSTYCZNE

Jeśli zastanawiasz się, czy masz problem, to jest spore prawdopodobieństwo, że go już masz.

Jeśli zauważasz, że większość lub każde spotkanie że znajomymi czy wyjazd wakacyjny lub weekendowy zawiera element alkoholu, to zadaj sobie pytanie: "czy mogę z tego zrezygnować?". Zrób sobie przysługę i przeprowadź wewnętrzne śledztwo. Jeśli uznasz, że możesz zrezygnować z jakiegokolwiek spożycia alkoholu, nawet niewielkiego, to zrezygnuj. Zaobserwuj swoją reakcję po przeczytaniu poprzedniego zdania. Czy ten pomysł wydał się możliwy do zrealizowania dla Ciebie? A może pomyślałeś "mógłbym zrezygnować, ale po co?" Zastanów się, skąd taka myśl, przecież skoro możesz zrezygnować z alkoholu, to dlaczego tego nie zrobisz? Co Cię powstrzymuje?

Oprócz mechanizmu regulowania emocji, który jest jednym z bazowych mechanizmów uzależnienia, równie silny jest mechanizm iluzji i zaprzeczeń, który odpowiada za wymyślanie usprawiedliwień, by nie widzieć rzeczywistości, jaką jest. Taki mechanizm znajdzie powód, dlaczego miałbyś nie zrezygnować z alkoholu, uzasadni Ci, że przecież pijesz w sposób kontrolowany i nie grozi Ci uzależnienie. Być może rzeczywiście tak jest. Ale jeśli nie jesteś w żaden sposób zależny od alkoholu, to czy możesz zrezygnować z niego? Na miesiąc, rok, 10 lat?

Przyjrzyj się sobie w kontemplacji i rozważ, czy poddajesz się iluzji, czy nie.


OBRAZ SPOŁECZNY

Nie o to chodzi, by demonizować jakąkolwiek formę spożywania alkoholu. Ale przyglądając się zupełnie z boku naszemu społeczeństwu, nie sposób zauważyć, że alkohol zajmuje znacząco większą pozycję, niż chcemy to sami przed sobą przyznać.

Statystyki dotyczące picia alkoholu przez Polaków są porażające. Wyróżniamy się na tym tle na świecie i w Europie. W Polsce średnio na osobę spożywa się mniej więcej butelkę wódki tygodniowo. To jest ilość, która zdaniem specjalistów prowadzi już do degeneracji społeczeństwa. W ciągu minionych 15 lat w Polsce wskaźnik spożycia alkoholu na osobę wzrósł prawie o 25%. Co najmniej raz w miesiącu upija się 35 proc. dorosłych. Plaga depresji i lęków jest z tym połączona, bo alkohol to silny depresant. Jeśli jest spożywany celem wyluzowania się, umożliwienia zabawy – to samo powinno już zapalać czerwoną lampkę, bo regulowanie emocji za pomocą alkoholu to jeden z czynników uzależnienia. Alkoholizm jest chorobą postępującą i śmiertelną, jeśli nie podejmie się leczenia. Wysoko funkcjonujący alkoholik nie leży pod sklepem, ale pije drinka po pracy, żeby się rozluźnić, a w wakacje zabawić.

Zrób kolejny eksperyment mentalny i wyobraź sobie przybysza z obcej planety, który przybywa do polskich miast. Wchodzi do sklepu i widzi olbrzymie ilości półek z płynem alkoholowym. Idzie na plażę i większość ludzi pije. Zagląda do restauracji i do posiłku większość ludzi pije alkohol. Obserwuje grupy kibiców przed TV - wszyscy z alkoholem. Spotkania towarzyskie - z alkoholem. Imprezy - z alkoholem. Ponieważ alkohol zawęża świadomość, coś, co wydaje się pijanemu dobrą zabawą, z boku wygląda wcale nie tak wesoło. To często nawet nie jest zauważane, nie podlega naszej percepcji, tak bardzo przyzwyczailiśmy się do powszechnej obecność alkoholu, że go nie zauważamy. A on jest.


ALKOHOL A ROZWÓJ OSOBISTY I DUCHOWY

Czy alkohol wobec tego powinien być spożywany przez osoby na ścieżce rozwoju duchowego czy osobistego? To już jest kwestia indywidualnych decyzji, czy ktoś się zdecyduje na ograniczenie jego spożycia, a nawet całkowicie z niego zrezygnuje.

Biorąc pod uwagę, że rozwój duchowy ma prowadzić do świadomości i rozpoznania prawdy o sobie i świecie oraz lepszego życia, to spożywanie substancji, która wytwarza iluzję siebie i świata, nie będzie pomocna w tym procesie. Jeśli celem jest zdejmowanie zasłon nieświadomości, to zawężanie percepcji nie będzie pomocne. A sam alkohol, przez utrwalanie poczucia winy i wstydu, ciągnie energetycznie człowieka w dół, utrudniając wzrost świadomości.

Na pewno obecność alkoholu podczas jakichkolwiek praktyk lub przed nimi, wyklucza duchowy charakter tychże.

Na pewno uwikłanie w uzależnienie, czy to w silnej, czy w szczątkowej formie, to nie rozwój, ale uciekanie od siebie.

Na pewno warto przyjrzeć się sobie i sposobom oraz okolicznościom spożywania alkoholu i przetestować, co się stanie, gdy z niego zrezygnujemy.


Może warto zadać sobie pytanie: "co tak naprawdę alkohol wnosi do mojego życia?" i szczerze, bez iluzji sobie na nie odpowiedzieć.


27 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page